
okladka katalogu
Instytut
Sztuki Akademii Pedagogicznej w Krakowie zaprasza na wystawe:
KORCZOWSKI "FOTOTEKA"
wernisaz:
sroda 4-go czerwca 2008 o godz: 18-tej
GALERIA ZEJSCIE
ul MAZOWIECKA 43
KRAKOW
Gaëla Le Grand:
Fototeka Akt rozproszony
tekst z katalogu sezon "Nova Polska 2004"
Dzielo jest mozliwe, wrazenie estetyczne uchwytne (chyba, ze chodzi
o metafizyke) jedynie poprzez serie i w serii: wizualnej serii fragmentów
ciala, uchwyconych masie niewyraznej i nieformalnej calosci cial. Jednakowoz
nie ma tutaj mowy o tablicach anatomicznych, cialo, w swojej
wybranej czesci, jest przygotowane, ozdobione...
Na prózno
starano by sie sporzadzic mape wyobrazonego zycia malarza, bogactwo
jego wyobrazni zbija nas z tropu. Akt jest przesadzony, szczególy
sa podporzadkowane ogólniejszemu pojeciu; Bogdanowi Korczowskiemu
nie chodzi juz o znalezienie drogi ucieczki spojrzenia, które
uczylo by sie odkrywac cialo, obnazac, lecz stara sie ukazac kolizje
fragmentów zycia, mowy, rzeczywistosci. Przezywamy anty-katastrofe
lub katastrofe na opak, jesli rzeczywiscie to posuniecie polega na pobudzeniu
widzenia. Poniewaz to, co bylo do zobaczenia, juz zostalo obejrzane:
obecnosc znanych postaci, osób, spuscizn, sladów, inspiracji,
malarstwa, warstwy obrazu, która malarz omija, zeby jej nadac
inna forme, fragment ciala. Tam, gdzie, w innych seriach, erotyzm, upadek
sa zwierciadlami, okiem puszczonym do wielkiego przywódcy duchowego,
dekadenckiego maga polskiego, Witkiewicza. Erotyzm, swiat wyobrazen,
szalenstwo. Lub pokazanie pozadania bedacego czyms innym niz pozadanie
i otoczenie aktu artysty nimbem mrocznego zagla.
Polaczenie malarstwa
z fotografika, w celu stworzenia nowego srodka wyrazu , szybkosc kliszy
fotograficznej wdzierajacej sie do wiecznosci malarstwa, pojmowanego
jako skóra dziela... Tam, gdzie ciala sa podzielone na czesci,
spojrzenia sa równiez podzielone: seria widziana w calosci (instalacja
bedaca suma serii róznych inspiracji, róznych cial), poczawszy
od pewnej odleglosci, zaciera sens pojedynczego fragmentu... Temu, kto
zblizy sie do poszczególnego obrazu, pozostawiajac z boku swiat
seryjny interpretowanego dziela, ukazuje sie fragment nagosci, opanowujac
cala przestrzen malarska... Dyslokacja Aktu: nie chodzi juz o cialo
kobiety, przedmiot kontemplacji i zachwytu, chodzi o kobiete podzielona
na czesci, pokawalkowana, w mnogosci swoich kolejnych odslon, ubran,
powabów, chwil, nawet swoich nastrojów, póz...
Nie ma twarzy, oczu, bóstwo jest zastepowane przez ikone... Bogdan
Korczowski ukazuje niemozliwy do pokazania charakter dystansu, spojrzenia
i, w konsekwencji, niemoznosc namalowania twarzy, stworzenia portretu.
Wlasnie to nalozenie
warstw, smiertelnej/niesmiertelnej, rozpoczyna inwersje form, albo raczej
podniesienie- profanacja nieczystego ciala bóstwa do statusu
ikony: niesmiertelnosc Aktu rozproszonego, wiecznosc ciala wyrezyserowanego.
Jestesmy u kresu,
w nieokreslonym. To, co pozostaje, to sprzecznosc formy, olsnienie:
to, w siatkówce oka, obraz tego, co umiera pod spojrzeniem, tego,
co jest ponad doczesnoscia ciala, oczywistoscia pragnienia. Nowe cialo
stajace sie skora. Nowe malarstwo stajace sie cialem.
Gaëla Le Grand
Wywiad z Korczowskim
dla "webesteem magazine " nr 10/2005:
Debiutowalem w 1974
roku jako performer (performance "Bialy Rower" na festiwalu
w Nowej Rudzie), ale wlasciwie zawsze chcialem malowac i malarstwo jest
moja forma expresji od ostatnich 30 lat. Wielokrotnie dyskutowano na temat
mojego "symbolizmu abstrakcyjnego", szczególnie po mojej
wystawie w Zachecie, która byla calkowicie oparta na abstrakcyjnych
znakach. Wielokrotnie pytano mnie o interpretacje moich obrazów.
Praktycznie nigdy nie zabieralem glosu, zostawiajac innym analize moich
prac. Pewne opinie byly sluszne a inne zupelnie przypadkowe. Pózniej
w Paryzu wielokrotnie slyszalem o pewnej "zmyslowosci" mojego
malarstwa i wtedy rozpoczalem naprawde moja wlasna analize (artystyczna
i psychoanalityczna) tych pojec, zaintrygowany tym "zestawieniem".
W polowie lat 90-tych
zrealizowalem pierwsza serie polaroidów przedstawiajacych fragmenty
ciala ludzkiego i wymieszalem je z moim malarstwem i symbolami jak krzyze
czy gwiazdy.
Dlaczego polaroid?
Dlatego, ze odbitka
jest unikalna, bezposrednio widzialna, bez specjalnego technicznego manipulowania.
Uzywam polaroidu nie jako fotograf ale malarz, jak "pedzla i farby"
równoczesnie, realizujac setki zdjec i klejac je na obrazie równoczesnie
z farba. Maly format polaroidu narzucal maly format obrazu, ale obsesyjnosc
pracy nie pozwolila mi sie zatrzymac. Doszedlem do punktu, w którym
kilkadziesiat polaroidów zagubilo sie w samej masie poczatkowo
kilkudziesieciu, a potem setki obrazków jako instalacji. Sprowokowalem
i zbudowalem sytuacje malarsko-fotograficzna, która z DALEKA odbieramy
jako MALARSTWO, a która patrzac z BLISKA zmienia sie w sytuacje
FOTOGRAFICZNA.
Podwójnosc
dziela?
Wielowarstwowosc interpretacji?
Obraz nie jest "niewinny", cos za tym stoi, ale nie nalezy pytac
"dlaczego?". Nalezy pytac "jak?". Ale obraz ani artysta
nie jest "winny", bo jest po prostu wolny. Dotarlem do tego,
ze sugestywnosc i podwójnosc interpretacji nigdy nie jest obiektywna
jesli chodzi o dzielo artystyczne, kazde dzielo artystyczne. Zaskoczony
bylem niedawno reakcja w Polsce na prace Doroty Nieznalskiej. Napisalem
do niej "wolnosc sztuki jest nieograniczona wolnoscia" ; niestety
doszlo do tego, ze Dorote skazano. Totalitaryzm myslenia akceptuje tylko
pytania "dlaczego?", a nie "jak to sie dzieje, ze artysta
dochodzi to pewnych mediów, czy uzywa róznych zestawien
plastycznych?".
W Paryzu zrealizowalem
w Galerii Selmersheim wystawe moich polaroidów z lat 90-tych i
zatytulowalem "Phototheque" (Fototeka), dajac ten tytul jako
aluzje do prywatnego archiwum artysty. Cala galeria byla wypelniona okolo
150 pracami z polaroidami i na otwarciu slyszalem zupelnie inne komentarze
obserwujacych moje prace z dystansu kilku metrów i tych, którzy
obserwowali prace z bliska. Ostatnio pracuje nad duzymi formatami czysto
malarskimi i te serie nazwalem "Sensualite au Vegetal" (Zmyslowosc
Roslinna). Sugestia po polaroidach? Moze, bo to jest praca równolegla
do pracy fotograficznej.
"Les Echos de Pologne" 2005, nr 41:
Bogdan Korczowski
prezentuje tworzona od 1995 r. instalacje malarska "Fototeka".
Ponad 40 prac z tej serii to male abstrakcyjne obrazki, w które
zostaly wkomponowane zdjecia polaroidowe przedstawiajace kobiece ciala
w erotycznych pozach. Calosc uklada sie w scienny fresk. Wprowadzajac
w "Fototece" opozycje pomiedzy abstrakcja i figuracja, artysta
ponawia próby zmierzajace do usytuowania sie w polowie drogi miedzy
ekspresjonizmem i introspekcja.
Wielka "kabala" Korczowskiego
z Bogdanem Korczowskim rozmawia Delphine Dewulf
W jakim celu wlacza
Pan fotografie do malarstwa?
Uwaga: wprowadzam do moich obrazów nie fotografie, ale polaroidy.
Róznica polega na tym, ze w przypadku polaroidów nie ma
mozliwosci multiplikacji. A wiec jest to, podobnie jak obraz, unikat.
Co wcale nie znaczy, ze bronie tej techniki. Daze jedynie do zdefiniowania
siebie jako malarza. Poza tym, robiac te zdjecia nie mam na celu stworzenia
pieknych obrazów. Te polaroidy pokazuja rzeczy proste i surowe.
Nie ma na nich postaci wprost, moje ciala kobiet pozostaja bez twarzy.
Te polaroidy w jasny
sposób pokazuja, co przedstawiaja. Sa figuracja. Pana malarstwo
przeciwnie, zawsze bylo abstrakcyjne...
Tak, interesuje mnie praca z ta dwoistoscia. Poza tym, od dawna mówiono
mi, ze jest cos sensualnego w moich obrazach. Otóz to nie byl absolutnie
cel moich poszukiwan. Ale zaczalem zastanawiac sie nad tym i zdecydowalem
sie odbic pileczke pokazujac tym razem ostentacyjnie sensualnosc. Ostatecznie
niektórzy widza w nich wylacznie zdjecia nagich kobiet, podczas
gdy inni postrzegaja dzielo w calej jego zlozonosci. Zawsze sa dwa poziomy
percepcji dziela. Z daleka "Fototeka" przypomina moje obrazy.
Z bliska to cos zupelnie innego. Pozwala mi to polozyc nacisk na z koniecznosci
subiektywny charakter interpretacji dziela. A takze zanalizowac sposób,
w jaki inni patrza na moje obrazy.
Polska jest jeszcze
krajem bardzo purytanskim
czy spodziewa sie Pan jakiejs szczególnej
reakcji ze strony polskiej publicznosci?
Nie oczekuje reakcji. Nie staram sie równiez prowokowac. Ale jezeli
niektórzy beda wzburzeni, to bedzie pozywka dla moich rozwazan.
Pierwszych 26 lat
zycia spedzil Pan w Krakowie, ale od poczatku lat 80. mieszka Pan w Paryzu
Dlaczego zdecydowal sie pan osiedlic we Francji?
W Krakowie poslubilem paryzanke. Pojechalem za nia do Paryza, gdy rezim
w Polsce zrobil sie zbyt dokuczliwy. Potem juz nie zamieszkalem w Krakowie,
a to dlatego, zeby móc lepiej do niego powrócic. Jestem
w podrózy artystycznej, tutaj i tam. Jestem Polakiem we Francji
i Francuzem w Polsce. To wielkie szczescie dla artysty móc porównywac
kultury. Konfrontacja jest absolutnie konieczna dla tworzenia. Pozwala
uniknac zamkniecia. Podobnie, moja twórczosc unika klasyfikacji.
Niektórzy moga mówic o "symbolizmie abstrakcyjnym",
co nie jest sprzecznoscia.
Rzeczywiscie, Panskie
obrazy sa niekiedy pelne symboli. Czy ma Pan jakies konkretne przeslanie
do przekazania?
Wie Pani, zwiedzilem duzo wykopalisk archeologicznych w Basenie Morza
Sródziemnego. Czesto znajdowalem sie przed kamieniami pokrytymi
nieczytelnymi napisami. W takich wypadkach mozna doswiadczyc bardzo silnych
wrazen, nawet jezeli naprawde inskrypcja to tylko antyczna deklaracja
podatkowa. Mysle, ze w obliczu dziela nie trzeba starac sie zrozumiec,
ale przede wszystkim odczuc. Bardzo wazne sa dla mnie slowa Bruno Schulza:
"Sztuka nie jest rebusem, do którego klucz jest gdzies schowany,
a filozofia nie jest sposobem na rozwiazanie tego rebusu." (List
B.Schulza do S.I.Witkiewicza)
|